Szturm na Kapitol, są ofiary śmiertelne. Zwolennicy Trumpa przerwali proces przekazania władzy

Po burzliwym wiecu Donalda Trumpa, na którym oświadczył, że nigdy nie uzna zwycięstwa Joe Bidena, zwolennicy obecnego prezydenta ruszyli na Kapitol. Szturm na obradujący Kongres miał miejsce, gdy elektorzy oddawali głosy zgodnie z wcześniejszymi głosami ze swoich stanów. Po wtargnięciu protestujących do Kapitolu obrady zostały przerwane.

Środowy atak zwolenników Trumpa na Kapitol, pokrzyżował pokojowe plany przekazanie władzy w ręce Joe Bidena. Protestujący, którzy starli się z policją, weszli do budynku, krzycząc i machając flagami Trumpa. W odpowiedzi policja i służby porządkowe użyły gazu łzawiącego. Jak podało Associated Press, w wyniku zamieszek cztery osoby zmarły, a kilkunastu funkcjonariuszy zostało rannych. 

Senatorowie zostali ewakuowani z Kapitolu, a Trump wezwał protestujących do zachowania spokoju.

Marsz na Kapitol rozpoczął się po wiecu Donalda Trumpa, na którym prezydent podkreślił, że wybory zostały sfałszowane i nigdy nie podda się oraz nie uzna porażki, ponieważ według niego doszło do oszustwa. Następnie wezwał Mike’a Pence’a, by podczas posiedzenia Kongresu zablokował proces certyfikowania głosów elektorskich. "Jedyne co wiceprezydent musi zrobić to odesłać je do stanów, żeby je ponownie certyfikować. Wtedy ja zostaje prezydentem, a wy jesteście szczęśliwi” – powiedział Donald Trump.

Wiceprezydent USA Mike Pence, jednoznacznie zaprzeczył, że nie może zdecydować, które głosy mają być odrzucone, gdyż takiej władzy nie daje mu konstytucja.

"Biorąc pod uwagę kontrowersje wokół tych wyborów, niektórzy podchodzą do tegorocznej i do czteroletniej kadencji z wielkim oczekiwaniem, a inni z lekceważącą pogardą. Niektórzy uważają, że jako wiceprezydent powinienem móc jednoosobowo akceptować lub odrzucać głosy elektorów. Inni uważają, że głosy elektorów nigdy nie powinny być kwestionowane podczas wspólnej sesji Kongresu. Po dokładnym przestudiowaniu naszej Konstytucji, naszych praw i naszej historii uważam, że żaden z tych poglądów nie jest poprawny"- napisał w oświadczeniu Pence.

Do tej pory wszystkie zarzuty o oszustwach wyborczych wysuwane przez sztab Trumpa nie potwierdziły się na tak dużą skalę, by wynik wyborów mógł zostać zmieniony. Wszystkie stany potwierdziły swoje wyniki jako uczciwe i poprawne. W listopadowym głosowaniu Biden otrzymał 306 głosów elektorskich, a Donald Trump 232.

Źródło

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

3+1 =