Wiarygodność aktywisty LGBT Staszewskiego po raz kolejny wzbudza wątpliwości - jego wpis kontra odpowiedź policji

Bart Staszewski, aktywista LGBT już wcześniej dał powody, aby jego wiarygodność była wątpliwa.

Mężczyzna zasłynął tym, że doczepiał do tabliczek z nazwami miejscowości informacje o "strefie wolnej od LGBT", następnie fotografował je, opisywał sytuację w języku angielskim oraz udostępniał w mediach społecznościowych.

Tym razem, na Twitterze postanowił opublikować następujący wpis wraz ze zdjęciami: "Poznajcie Serhiia, mieszka w Krakowie. W nocy napadło na niego dwóch facetów. Dostał w twarz, został pobity z wyzwiskami »pedał«. Pobity pojechał na komendę – tam od policjanta usłyszał, ze to nie jego rewir i żeby przyszedł z rana. Tak wygląda ochrona oprawców".

Jak na wpis zareagowała wywołana do tablicy małopolska policja?

Otóż, odpowiedziała Staszewskiemu w następujący sposób: "Pan przyszedł na komisariat niemal godzinę po zdarzeniu, miał 2 promile i nie chciał podać danych. Pomocy medycznej nie chciał Uzgodniono że zawiadomienie złoży na następny dzień, po wytrzezwieniu. A z tym rewirem...sprawę będzie prowadził sasiedni komisariat właściwy miejscowo".

Można zatem śmiało stwierdzić, iż Staszewski, który po raz kolejny wprowadził niemałe zamieszanie w sieci,  raczej nie spodziewał odpowiedzi.

Warto też zwrócić uwagę, że wiele publikacji, na przeróżne tematy, nie zawsze bliskie są prawdy - dlatego dobrze byłoby poszukać różnych, niezależnych od siebie źródeł.

Taka odpowiedź stawia sprawę w całkiem innym świetle...

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

9-1 =