Zmarł na COVID-19. 10 dni później wybrano go... na burmistrza. I to na trzecią kadencję!

W Deveselu [południowa Rumunia] doszło do niecodziennej sytuacji. W wyborach na mera - burmistrza wygrał Ion Aliman. 

Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że mężczyzna zmarł 10 dni przed terminem wyborów.

Na początku miesiąca u Alimana zdiagnozowano koronawirusa. Niestety, zmarł w wyniku powikłania. W wyborach miał ubiegać się o reelekcję. Karty wyborcze były już wydrukowane, dlatego jego nazwisko nie zostało z nich usunięte.

Chcąc oddać hołd Alimanowi, mieszkańcy oddali na niego swoje głosy. Zmarły mer został więc "symbolicznie" wybrany na kolejną kadencję. 

Kiedy ogłoszono oficjalne wyniki, sympatycy Alimana udali się na jego grób, aby świętować sukces. Wiadomo jednak, że wybory zostaną powtórzone.

Zdjęcie: Pexels

Źródło

SKOMENTUJ

6-1 =