Niepokojące wydarzenia na Białorusi. Deportacje "niewygodnych" oraz sprzeczne informacje dot. zatrzymania liderki opozycji...

Protesty po wyborach prezydenckich na Białorusi nie cichną. Niepokój w Europie wzbudza również coraz mniej stabilna sytuacja w kraju oraz to, co dzieje się z opozycjonistami. 

Według informacji podanych we wtorek rano przez media, troje liderów opozycji - Maryja Kalesnikawa, Iwan Kraucou i Anton Radniankou - mieli przekroczyć granicę z Ukrainą. Co ciekawe, chwilę później do informacji podano, że na Ukrainie znaleźli się tylko Kraucou oraz Radniankou, a Kalesnikawa została zatrzymana.

Według niezależnego portalu tut.by, rzecznik białoruskich wojsk granicznych Anton Byczkouski potwierdził zatrzymanie liderki.

Kobieta miała zostać wypchnięta przed granicą z jadącego szybko samochodu.  Taką informację potwierdza również białoruska telewizja państwowa: "Kalesnikawa znajdowała się w samochodzie. Dosłownie wyrzucono ją z pojazdu. Została zatrzymana. Dwóch mężczyzn uciekło na terytorium Ukrainy".

Okazuje się, że informacje dotyczące Kalesnikawej są sprzeczne, a wczoraj kobieta zniknęła.

Według podawanych informacji kobieta miała zostać wsadzona przez niezidentyfikowane osoby do minibusa. Milicja zaprzecza, aby to funkcjonariusze mieli dokonać zatrzymania.

Kalesnikawa razem z Kraucou i Radniankou należą do Koordynacyjnej Rady, której celem jest pokojowe przekazanie władzy. 

Źródło zdjęcia

Źródło

SKOMENTUJ

9-3 =