Nie oszczędzili nawet warszawskiej Syrenki. LGBT znów atakuje pomniki, prokuratura wszczęła postępowanie

Tęczowe flagi zawisły na warszawskich pomnikach. Aktywiści w ten sposób chcieli uhonorować „pamięć poległych w walce z codzienną nienawiścią”. Nam nasuwa się jedno pytanie, czy można wykorzystywać miejsca pamięci do propagowania własnych ideologii i poglądów?

Akcja została przeprowadzona na terenie całej Warszawy w nocy z wtorku na środę. Najważniejsze dla mieszkańców stolicy pomniki zostały udekorowane tęczowymi flagami. Emblematy LGBT oraz kartki z manifestem zostały przymocowane m.in. do pomnika Jana Kalińskiego, Mikołaja Kopernika oraz symbolu stolicy, czyli Syrenki. Flaga pojawiła się też na figurze Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

- "To jest szturm! To tęcza. To atak! Postanowiłyśmy działać. Tak długo jak będę się bać trzymać Cię za rękę. Tak długo aż nie zniknie z naszych ulic ostatnia homofobiczna furgonetka" – tak opisują swoje działania organizatorzy akcji w Internecie.

Na zabytkowych cokołach zawisły także kartki z treścią manifestu aktywistów:

"Pamięci poległych w walce z codzienną nienawiścią, tych, którzy mieli siłę, by skoczyć w ciemność. Dodająca wiary w lepszą przyszłość osobom, którym państwo zabrało wolność i bezpieczeństwo. Wzywająca do otwartej wojny przeciw dyskryminacji. Nakazująca nie prosić, nigdy więcej nie błagać o szacunek i litość. To miasto jest nas wszystkich".

Pierwsze zgłoszenie na temat prób ingerencji w wygląd pomników wpłynęło ok. godziny 3.30. O następnych tęczowych aktach wandalizmu policja otrzymała sygnał dopiero w godzinach porannych.

Do warszawskiej prokuratury trafiło już oficjalne zawiadomienie o profanacji pomników i miejsc pamięci. Do tej pory nie ujęto sprawców, jednak warszawska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. W czwartek rano rzeczniczka prokuratury Aleksandra Skrzyniarz poinformowała, że wszczęto postępowanie w sprawie obrazy uczuć religijnych i znieważenia pomników poprzez nałożenie na nie tęczowych flag i masek z symbolem anarchistycznym. Grozi za to nawet kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat.

"Język miłości i tolerancji" - czytamy w jednym z komentarzy pod zdjęciem:

Serię incydentów ostro skomentował zarówno w mediach społecznościowych, jak i podczas konferencji prasowej wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta:

- "Ofensywa lewactwa trwa. Dziś tym bardziej symboliczna, że za cel ataku w przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego obrali za cel pomnik Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu" - brzmiał jego wpis na Twitterze.

Na temat akcji aktywistów LGBT niepochlebnie wypowiedział się także premier Mateusz Morawiecki.

Głos zabrał również Tomasz Lis:

Sebastian Kaleta o profanacji pomników przez członków LGBT

Źródło

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

7+4 =