Nam podwyżki, wam podatki. Prezydent podpisał ustawę o podatku cukrowym

Od kogo dostajemy w prezencie podatki? Na pewno nie od prezydenta, ten znany jest z ''dawania nie swoich pieniędzy'' zwłaszcza w czasie kampanii prezydenckiej. Podczas wizyty w Garwolinie, obecny prezydent wytłumaczył starszemu panu, że trzynastkę dostał od niego i rządu, a podwyżkę śmieci od samorządu. Wybory już wygrane, to teraz starszemu panu do podwyżki śmieci, łaskawy rząd na spółkę z prezydentem dorzuca podatek od cukru.

Nikt nie zadba o ciebie tak dobrze jak obecny rząd. Na początek zakaz pracy w niedziele, żeby ludzie mogli spędzać więcej czasu z rodziną, a sklepikarze z małych, polskich sklepów zwiększyli swoją sprzedaż, później aptekarze, koniecznie z wykształceniem odpowiednim do prowadzenia apteki (wykształcenie farmaceutyczne), aż w końcu rząd zadbał o zdrowie przeciętnego Kowalskiego i wprowadził podatek od napojów słodzonych.

Podatek ukryty pod sloganem ''promocji prozdrowotnych wyborów konsumentów'' wejdzie w życie na początku 2021 roku. Dotyczy on słodzonych napojów i alkoholu sprzedawanego w małych opakowaniach. Podatek będzie naliczany jako opłata stała i zmienna. Stała opłatą będzie 50 groszy za litr napoju z dodatkiem cukru lub inne substancji słodzącej, a dodatek 10 groszy za litr będzie naliczany za udział substancji aktywnej.

Warto dodać, że rząd który pod pretekstem dbania o zdrowie obywateli nie wprowadził podatku na inne wyroby cukiernicze typu ciasta czy też batony. Sam podatek uderzy bezpośrednio w ludzi najbiedniejszych, dla których największa część wynagrodzenia wydawana jest na konsumpcję.

Rząd ciągle wprowadza nowe podatki, jak podaje poseł Kulesza: ''w ciągu ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej 21 razy podatki zostały podniesione lub wprowadzone nowe, natomiast w ciągu 4,5 roku rządów PiS i prezydentury Andrzeja Dudy, podatki zostały podniesione 34 razy'', i dalej ''nie uwzględniono w tej statystyce bardzo wielu innych wzrostów różnych opłat urzędowych''.

Dla wyborców podatki, dla posłów podwyżki. Nie przeszkodziła im pandemia i prognozowany wzrost bezrobocia. Sytuacja podatkowa w Polsce jest dramatyczna i nic nie wskazuje zmiany na lepsze.

Przykłady niegospodarnego zarządzania budżetem można mnożyć do woli, lecz jeden z przykładów deklasuje nasz system podatkowy i ustawia nas daleko za takimi krajami jak: Zambia – 3570 zł, Tanzania – 3960 zł, – Maroko – 11 100 zł, Namibia – 12 100 zł. Chodzi oczywiście o kwotę wolną od podatku. W Polsce dla posłów kwota wolna od podatków wynosi 30 tysięcy złotych, dla wyborców 3091 złotych*. Pytanie jak długo będziemy znosić takie traktowanie i drenaż naszych portfeli?

*W przypadku zarobków od 13 000 zł do 85 528 zł kwota wolna od podatku jest stała i wynosi 3 091 zł. Osoby zarabiające do 8000 zł nie płacą podatku. 

Źródło

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

6+9 =