Marsz Niepodległości 2020 zakończony. Nie obyło się bez konfrontacji chuliganów z policją

Marsz Niepodległości 2020 przeszedł ulicami Warszawy. Tysiące uczestników przeszło i przejechało przez ulice stolicy, by upamiętnić kolejną rocznicę odzyskania niepodległości. W czasie marszu doszło do kilku incydentów, w których brała udział grupa chuliganów, wcześniej atakująca Straż Marszu Niepodległości.

Pomimo apeli ze strony organizatorów Marszu Niepodległości 2020 wiele osób zrezygnowało z udziału w marszu samochodem, decydując się pieszo przejść przez Warszawę, dumnie wymachując biało-czerwonymi flagami. Część samochodów została zablokowana przez funkcjonariuszy policji, co utrudniło kierowcom przejazd przez zaplanowaną trasę.

W czasie marszu doszło do starć z policją w rejonie ronda Charlesa de Gaulle'a. Grupa osób zaatakowała policję, która uzbrojona w gaz i broń gładkolufową odpowiedziała na atak. Uczestnicy oskarżają policję o celowe prowokacje. Policja zaatakowała też dziennikarzy, kilku raniąc i obezwładniając gazem. 

W czasie marszu doszło do podpalenia mieszkania przy alei 3 maja. Pożar miała spowodować rzucona raca, która rozbiła szybę powodując pożar. W czasie pożaru nikt nie ucierpiał, a straż pożarna szybko poradziła sobie z zagrożeniem. Po podpaleniu mieszkania, na miejscu pojawił się Robert Bąkiewicz, który prosił o zachowanie spokoju i unikanie prowokacji.

Na Twitterze warszawska policja potwierdziła że prowadziła swoje interwencje wyłącznie po to, by zadbać o bezpieczeństwo innych ludzi, dodając fragment filmu z interwencji.

Marsz Niepodległości jak zawsze budzi kontrowersje. W ostatnich dwóch latach marsz spokojnie przechodził przez Warszawę. Niestety w tym roku doszło do kilku incydentów.

Źródło

SKOMENTUJ

2+2 =