Likwidacja branży futerkowej w Danii i nowa mutacja COVID-19? Miliony zwierząt zostaną wybite

W Polsce likwidacja ferm norek miała mieć związek z tzw. ustawą "Piątka dla zwierząt’’, przemysł futerkowy miał stracić miliony, a polski rynek miała przejąć Dania, europejski lider tej branży. Sytuacja zmieniła się w środę, kiedy rząd Danii podjął decyzję o wybiciu 15 milionów norek z powodu transmisji nowej mutacji wirusa COVID-19 z norek na ludzi.

Pojawienie się nowej mutacji COVID-19 dotyczy siedmiu gmin na północy Danii. Najbardziej zagrożonym rejonem jest jednak Jutlandia Północna, którą rząd postanowił całkowicie zamknąć, a mieszkańców skierować na badania. Na terenie Jutlandii wprowadza się lockdown, m.in.: przestaje działać komunikacja miejska, nauczanie w szkołach będzie odbywać się zdalnie, jedzenie w restauracjach tylko na wynos oraz zamknięte zostały baseny, teatry i kina.

Restrykcje wprowadzone przez rząd mają trwać do 3 grudnia. W tym czasie decyzją duńskiego rządu zostanie wybitych 15 milionów norek oraz zostanie przebadane 280 tysięcy mieszkańców Jutlandii Północnej. W ramach likwidacji ferm, hodowcom zostaną wypłacone rekompensaty. Decyzję o likwidacji farm rząd podjął po wykryciu 12 przypadków transmisji na człowieka zmutowanego wirusa. Mutacja według władz Danii nie jest groźna, ale może obniżyć przeciwciała ludzi, co może zagrozić powstaniu szczepionki na COVID-19.

Na dzień dzisiejszy nie ma przesłanek o nowej ustawie przeciwko branży futerkowej w Danii, lecz sama likwidacja tak dużej liczby zwierząt zdecydowanie uderzy w duńską branżę futerkową. Pytanie, czy takie działania są zasadne? I czy nie jest to sposób, by raz na zawsze pozbyć się przemysłu futerkowego, pod pretekstem ochrony przed ''dziesiątkującą pandemią''?

Źródło

SKOMENTUJ

3+3 =