Koniec lockdownu w Niemczech? Tak, ale najwcześniej w... kwietniu!

Nie kiedy, ale czy w ogóle wrócimy do normalnego świata bez szczepień, maseczek oraz obostrzeń? Wydaje się, że odpowiedź jest przecząca. Według kanclerz Niemiec, Angeli Merkel, lockdown musi potrwać przynamniej do Wielkanocy. Przedłużenie obostrzeń ma pomóc w walce z nową mutacją wirusa.

Podczas spotkania partii CDU kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała, że liczba osób zakażonych na COVID-19 może znacznie wzrosnąć, a powodem ma być mutacja odkryta na terenach Wielkiej Brytanii.

"Jeśli nie uda nam się powstrzymać tego brytyjskiego wariantu, do Wielkanocy będziemy mieli 10-krotnie większą częstotliwość jego występowania. Nadal potrzebujemy 8-10 tygodni twardych ograniczeń"- powiedziała kanclerz Niemiec. Tym samym zapowiadając przedłużenie lockdownu do świąt wielkanocnych.

Pełen lockdown został wprowadzony w Niemczech w połowie grudnia, a następnie przedłużony do 31 stycznia. W ramach wprowadzonych obostrzeń działają wyłącznie sklepy z artykułami niezbędnymi do codziennego życia, apteki oraz banki. Obywatele mogą opuszczać domy wyłącznie w kilku przypadkach - takich jak praca czy konieczność wyjścia na zakupy.

Liczba zakażonych od początku pandemii w Niemczech wynosi  1 933 826, a zmarłych 41 577. Przeciwko COVID-19 do poniedziałku zaszczepiło się około 613 347 osób.

Władze w Niemczech zareagowały również na wydarzenia w Waszyngtonie. Jak podaje niemiecki tygodnik "Bild am Sonntag", prezydent Bundestagu Wolfgang Schaeuble potwierdził, że berlińska policja "zorganizuje wzmocnienie swoich sił wokół budynku Reichstagu”. W przeszłości przed budynkiem miało miejsce wiele demonstracji przeciwko ograniczeniom koronawirusowym, a w sierpniu protestujący szturmowali schody niemieckiego parlamentu.

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

5+5 =