Kolejne obietnice bez pokrycia. Niemcy nie chcą pamiętać o tym, co zrobili Polakom?

Czy Niemcy wstydzą się własnej historii czy raczej jest im ona obojętna? Prawie sześć milionów polskich obywateli zabitych z rąk nazistów, straty nieruchomości w wysokości 52 mld zł i zrujnowana stolica. Szkody wyrządzone na Polakach przez Niemców można by jeszcze długo wyliczać. Dlaczego Niemcy budują Muzeum Emigracji, a nie pomnik polskich ofiar pomordowanych przez Niemców w Berlinie?

Berlin stanie się bogatszy tym razem o Muzeum Emigracji (Exilmuseum), które zostanie wybudowane na cześć pamięci pół miliona Niemców, którzy wyjechali lub zostali deportowani z III Rzeszy. Budynek ma powstać przy placu Askańskim w stolicy RFN, przy ruinach Dworca Anhalckiego, a koniec budowy jest planowany na 2025 rok. Muzeum ma przede wszystkim upamiętniać niemieckich obywateli, którzy opuścić swój kraj z własnej woli lub byli zmuszeni przez hitlerowców. Pomysł na takie muzeum zaproponowali noblistka Herta Mueller, były prezydent RFN Joachim Gauck oraz Bernd Schultz, a sam projekt uzyskał poparcie pełnomocnika  rządu ds. kultury i mediów.

Według Hanny Radziejowskiej, szefowej berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, Muzeum Emigracji oddala szanse na pomnik Polaków pomordowanych przez Niemców. W rozmowie dla DGP powiedziała:

''Exilmuseum to kolejne miejsce na mapie berlińskiej i niemieckiej pamięci, które uniwersalizuje wszystkie europejskie doświadczenia razem z niemieckimi. Gigantyczny, efektowny projekt architektoniczny przy pl. Askańskim staje się głównym punktem odniesienia dla dwóch innych projektów planowanych w tym miejscu: kontrowersyjnego centrum dokumentacyjnego fundacji Wypędzenie, Ucieczka i Pojednanie, za którym stoją tzw. wypędzeni oraz postulowanego pomnika polskich ofiar, który też miał się znaleźć przy tym placu".

Jak dowiadujemy się z rozmowy, upamiętnienie Polaków miałoby polegać na budowie instalacji artystycznej, przemianowaniu placu na im. Pierwszego Września i stworzeniu "centrum edukacyjnego dotyczącego wszystkich ofiar niemieckiej okupacji w sposób szczególny uwzględniającego Europę Wschodnią".

Radziejowska zaznaczyła również, że budynek Exilmuseum przez samą swoją bryłę "stanie się dominantą opowieści historycznej" - szczególnie, jeśli zestawi się go z niewielkim skrawkiem przeznaczonym na budowę pomnika polskich ofiar. 

"To wyraźnie pokazuje, że w promowanej przez państwo niemieckie narracji historycznej największą traumą i wyzwaniem XX w. staje się emigracja i tzw. wypędzenia, które są wplatane równocześnie do współczesnej polityki Niemiec. Tymczasem zbrodnie dokonane m.in. na 6 mln polskich obywateli – w tym 3 mln polskich Żydów – w dużym stopniu rozliczone tylko symbolicznie i w zdecydowanej większości nieukarane, są świadomie wypierane z pamięci i nie ma miejsca na ich upamiętnienie w przestrzeni publicznej. Dziś można sobie powiedzieć, że wszelkie dyskusje o ewentualnym miejscu pomnika polskich ofiar w tym miejscu stają się z polskiej perspektywy bezprzedmiotowe'' - dodała.

Jak widać polityka prowadzona w stosunku do Niemiec nie wydaje się być na tyle skuteczna, aby nakłonić niemiecki rząd nie tylko do budowy pomnika, ale też do zadośćuczynienia.

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

5-3 =