Dla chcącego nic trudnego? Nowa Zelandia obniża wypłaty polityków o 20%

Podczas gdy polscy politycy niemal jednogłośnie forsują podwyżki dla urzędników państwowych, czescy i nowozelandzcy parlamentarzyści honorowo zrzekają się części swoich zarobków na rzecz walki z kryzysem wywołanym pandemią COVID-19.

Członkowie parlamentów obu tych państw zdecydowali się na cięcia płac niedługo po pierwszym zamknięciu niektórych sektorów gospodarki w związku z pandemią. W kwietniu 2020 roku nowozelandzka premier Jacinda Ardern zdecydowała się na obniżenie wynagrodzenia swojego oraz podległych jej urzędników aż o 20%. W ślad za przewodniczącą rządu poszli także politycy opozycyjnych nowozelandzkich partii, również honorowo obcinając własne pensje.

 -"Ważne, aby najlepiej opłacani politycy rządu wykazali przywództwo i solidarność z pracownikami na pierwszej linii frontu oraz z tymi, którzy stracili środki do życia" – powiedziała premier Nowej Zelandii cytowana przez „The Guardian”.

Eksperci obliczają, że nowa polityka płacowa Nowej Zelandii pozwoli na zaoszczędzenie przeszło 2 mln dolarów, niezbędnych do ratowania zahamowanej przez wirusa gospodarki kraju.

Czesi natomiast decyzję o zaciśnięciu pasa podjęli w maju 2020 roku. Rząd zgodnie ustalił, że pensje wypłacane tamtejszym urzędnikom państwowym zostaną obniżone o 3 tysiące w przeliczeniu na złotówki.

Ilustracja: Wikimedia

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

4+6 =
Bacz 19.08.2020 W Nowej Zelandii jest demokracja, tam polityk jest równy innym obywatelom, jeśli jest zaraza i spadają średnie dochody to politycy w imię braterstwa też obniżają sobie dochody. W Polsce demokracja jest pozorem skrywającym mafiokrację zwaną elegancko partiokracją. Mafiokracja to ustrój typu monarchicznego. Monarcha i jego podwładni każdy pretekst starają się wykorzystać do zwiększenia ucisku i wyzysku ludu.