Ciąg dalszy świątecznego nieporozumienia: "Ograniczenie liczby gości to twarde wskazanie i jasna deklaracja"

Niedawna decyzja rządu dotycząca między innymi zbliżających się świąt oraz wigilii spotkała się z krytyką ze strony opozycji, a także zwykłych obywateli.

Minister zdrowia Adam Niedzielski przypomniał w środę o tym, jak będą wyglądać święta: "Oprócz rodziny na świętach Bożego Narodzenia może pojawić się dodatkowe 5 osób, ale namawiamy do spędzania okresu świątecznego w kameralnym gronie najbliższej rodziny".

Tym razem głos zabrał rzecznik resortu zdrowia, Wojciech Andrusiewicz, zaznaczając przy tym, że ograniczenia dotyczące liczby gości zostały wprowadzone także w innych krajach europejskich. 

"Mamy tam często do czynienia ze wskazaniem, że na Wigilii, na imprezach rodzinnych może przebywać sześć osób dodatkowych, czy jedna", mówił. 

"Oczywiście, nikt nie wyśle policji czy wojska na wigilijną kolację, ale jest to twarde wskazanie dla naszych obywateli, to jasna deklaracja, jak powinniśmy spędzać święta. [...] Tu nasza odpowiedzialność, by zastosować te przepisy, a nie czekać na ich egzekucję ze strony policji, czy innych organów państwa", dodał rzecznik.

Okres świąteczny nie zwalnia policji z nakładania mandatów karnych - za ewentualne złamanie przepisów ograniczających liczbę gości mogą grozić jednostkowe przypadki mandatów.

Andrusiewicza zapytano także o rozbieżności w testach na koronawirusa, a także o to, dlaczego wykonuje się ich mniej niż wczesną jesienią. 

"To lekarze POZ stwierdzają, czy istnieje konieczność przeprowadzenia testu; od ich wskazań wynika, ile będzie przeprowadzonych testów. Na tym oparliśmy się od początku jesiennej strategii testowania, ona się sprawdza", odpowiedział. 

Źródło

Źródło

SKOMENTUJ

7-1 =